Strona Główna ZKP
Zdalny Klub Pisarski

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload



Poprzedni temat «» Następny temat
Walka 4
Autor Wiadomość
Scáthach 
Scáthach

Dołączyła: 11 Lut 2017
Posty: 17
Wysłany: 2017-06-23, 14:53   Walka 4

Walka 4
Keromatsu vs. Choineczka
Temat: Dokonanie wykładni prawa
Termin oddania prac: 10 lipca
Powodzenia!
 
 
   Podziel się na:     
Choineczka 

Dołączyła: 30 Gru 2016
Posty: 6
Wysłany: 2017-07-09, 17:39   

Do powrotu do szkół pozostał tydzień zimowych ferii. Styczniowa pogoda dawała się we znaki mieszkańcom Austin, deszcz bębnił w szyby mieszkań, a wiatr wyginał gałęzie drzew.
Nawet w takie dni trzeba było jakoś żyć i załątwić najróżniejsze sprawy. Jedynym obowiązkiem Allie było, oprócz odrabiania prac domowych, dbanie o konie. Dziś wyjątkowo nie chciały współpracować. Zwierzęta bały się wiatru, brykały i uciekały na każdy mocniejszy podmuch. Na domiar złego jedna z instruktorek nakrzyczała na dziewczynę za „stwarzanie niebezpieczeństwa przy dzieciach”, podczas gdy w okolicy nie było żadnego dziecka na koniu. No, może oprócz jednej doskonale jeżdżącej nastolatki.
Po niefortunnym dniu pracy Allie wsiadła do starego pickupa, trzasnęła drzwiami mocniej, niż było trzeba i ruszyła w drogę powrotną. Była zła, mokra i zmarznięta. Miała ochotę popędzić do domu z zawrotną prędkością, jednak oparła się pokusie i, ze względu na deszcz, jechała zgodnie z przepisami. Wszyscy w Teksasie jeździli szybko, na szczęście tego dnia na drodze było pusto. Zwłaszcza, że prowadziła donikąd, czyli tylko do stajni.
We wsi droga ostro zakręcała i rozwidlała się na trzy części. Środkową wjeżdżało się na wiadukt, z którego widać było pół miasta, w tym dom rodziny Westwoodów.
Na zakręcie Allie odrobinę zwolniła. Może powodowała nią obawa przed deszczem, a może przeczucie. Dość, że na samym zakręcie, znikąd pojawił się młody chłopiec ze wsi. Trzymał w ręku telefon i zupełnie nie zwracał uwagi na to, czy coś nie jedzie. Postawił pierwsze dwa kroki na jezdni. Allie za kierownicą prawie zaniemówiła. Stopniowo wciskała hamulec. Gdyby zrobiła to zbyt gwałtownie, wpadłaby w poślizg i bezsprzecznie rozjechała nieuważnego nastolatka. Zauważył ją, gdy podniósł głowę.
I poszedł dalej, tym samym, wolnym krokiem. Tymczasem Allie walczyła, by go nie rozjechać. Udało jej się przejechać zaraz za gagatkiem. Zatrzymała się zaraz za zakrętem, na parkingu przy stacji benzynowej. Wysiadła z auta, trzęsąc się już nie z zimna, a z wściekłości.
- Co robisz, gamoniu?! – ryknęła w stronę odchodzącego chłopaka. – Przejście jest dziesięć metrów obok! To oznacza, że nie masz prawa tędy przejeżdżać! - Podbiegła do niego i szarpnęła za tłuste ramię. - Życie ci niemiłe, gówniarzu? Przecież bym nie wyhamowała. Nie dość, że włazisz mi pod koła, to jeszcze nie uciekasz przed samochodem!
„Gówniarz” wyrwał rękę z mocnego uścisku, wzruszył ramionami i, jak gdyby nigdy nic, poczłapał dalej z nosem w ekranie.
- A gdzie starzy? – mruknęła Allie pod nosem. Miała okazję przetrzepać chłopakowi skórę, jednak podchodziłoby to już pod przemoc. Jeszcze zacznie piszczeć jak prosiak i ktoś zadzwoni na policję. „Chora psychicznie nastolatka maltretuje dzieci”. Wcale by się nie zdziwiła na taki telefon.
Deszcz nie ustawał. Plusk kaloszy odchodzącego dzieciaka uświadomił jej, że miała jechać do domu na gorącą obiadokolację. Rozgoryczona westchnęła, odpaliła auto i potoczyła w drogę powrotną. Zamiast myśleć o naleśnikach z syropem klonowym roztrząsała debilizm dzisiejszej młodzieży.
  
 
   Podziel się na:     
keromatsu 
Administrator

Wiek: 16
Dołączył: 29 Gru 2016
Posty: 11
Wysłany: 2017-07-10, 19:15   

Piotr wracał do domu mocno przybity. Na jego twarzy widać było smutek, w istocie był wyczerpany psychicznie, po dzisiejszych wydarzeniach. „Ten szef idiota… zawsze mi robił tylko problemy.” – rozmyślał. W głowie słyszał wciąż wrzaski kierownika, wielkie pretensje o umowę… przez nieprecyzyjną i godzącą w interesy części klienteli oraz pracowników umowę Kandyński stracił posadę. Chwilę przed wyjściem z autobusu otworzył na telefonie stronę firmy, wktórej pracownikiem był jakieś pół godziny temu. Po chwili przyszła mu do głowy pewna myśl:
„A co, jeśli takie praktyki są niezgodne z prawem?”
Wtedy też analityk pomyślał o tym, że jeżeli udałoby się sprawdzić legalność umowy, poprzeć to stosownymi przepisami i pozwać firmę do sądu, w formie pozwu zbiorowego – z pewnością nie był jedyną poszkodowaną osobą. Szybko doszedł do wieżpowca, w którym meszka, wejchał windą na szóste piętro i wszedł do domu. Nie zjadł nawet obiadu, zamiast tego usiadł przed dużym ekranem monitora, uruchomił przeglądarkę na komputerze stacjonarnym i zaczął szukać informacji o mowach, przepisach i prawie pracy. Miał jednak pewne problemy ze zrozumieniem tego wszystkiego, nie był pewien, czy może samodzielnie dokonać interpretacji i jak to wykonać poprawie. Sformułował więc swoje pytania i umieścił na grupie prawnej., Po chwili otrzmymał odpowiedź:
„Aby całość „miała ręce i nogi” należy odnaleźć odpowiednie przepisy prawa. W twoim przypadku naruszono artykuł 1011 kodekso pracy:
Art. 1011. § 1. W zakresie określonym w odrębnej umowie, pracownik nie może prowadzić działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy ani też świadczyć pracy w ramach stosunku pracy lub na innej podstawie na rzecz podmiotu prowadzącego taką działalność (zakaz konkurencji).
§ 2. Pracodawca, który poniósł szkodę wskutek naruszenia przez pracownika zakazu konkurencji przewidzianego w umowie, może dochodzić od pracownika wyrównania tej szkody na zasadach określonych w przepisach rozdziału I w dziale piątym.
Teraz musisz dokonać wykładni prawa, czyli zinterpretować przepisy prawne. Okazuje się bowiem, iż konkurencja nie jest jednak zakazana całkowicie. Działając w sektorze edukacyjnym, proponując rozwiązania różnych firm nie działałeś na szkodę pracodawcy, gdyż twoje wyjaśnienia miały jedynie charakter informacyjny. Więcej wniosków wyciągniesz samodzielnie, dokonując wykładni prawa.”
Piotr nie zamierzał więc się poddawać i szukał dalszych informacji. Przeglądał kodeks pracy i kodeks cywilny, wypisywał wnioski i odniesienia do wybranych artykułów prawnych. Oprócz tego przeczytał kilka artykułów o wykładni prawa, zredagował dokument i zdobył poparcie większej ilości zwolnionych pracowników. Ustalił z nimi godzinę spotkania z kierownikiem i pokazanie bezcelowości jego działań.
Następnego dnia, o godzinie 13:00 Piotr, Jan, Zbigniew, Anna, Martyna i kilkanaście innych osób, zwolnionych za rzekome działania na rzecz konkurencji, weszło do gabineu dyrektora. Lekko podirytowany, wysoki kierownik, o siwych włosach, ubrany w drogi garnitur i przeliczający pieniądze, zerwał się z fotela i spytał:
-Na co tu całe wasze zgromadzenie!?
-Jak to na co!? – chórem wykrzyknęli pracownicy – Pańskie zwolnienia są bezprawne!
-Bezprawne? – z szyderczym uśmieszkiem spytał menedżer – Przecież współpracowaliście z konkurencją!
-To nie do końca prawda. – zaczął Piotr, pokazując szefowi kolejne punkty dokumentu, spisanego w obronie swojej i reszty pokrzywdzonych pracowników. – Działaliśmy jedynie w celach edukacyjnych i informacyjnych.
Rozpoczęła się długa batalia, mająca na celu udowodnienie racji wyrzuconych z pracy. Wreszcie, po godzinie mało sensownych przepychanek słownych, po przedstawieniu każdego argumentu, Piotr wykrzyknął:
-Nie będziemy pracować z parszywym, kapitalistycznym ciemiężcą! Mamy sowje prawa i możemy uczyć także o innych rozwiązaniach! Chodźcie, zdobędziemy pracę w UniTech Corps.!
Przerażony samą nazwą najgroźniejszego konkurenta dyrektor, przywrócił wszystkich na ich dawne stanowiska i wypłacił niemałe odszkodowania. Teraz Piotr wiedział już, że może walczyć o swoje prawa – wystarczy tylko zrozumieć przepisy.
 
 
   Podziel się na:     
Alberto 

Wiek: 26
Dołączył: 29 Gru 2016
Posty: 15
Wysłany: 2017-07-10, 19:41   

A więc tak:
Choinka:
Co prawda nie pojawiło się dosłowne sformułowanie "wykładnia prawa”, ale temat został zawarty w opowiadaniu. Tekst dobry i w sumie do niczego więcej nie mogę się doczepić.

Kero:
Zazwyczaj nie czepiam się literówek itp. U Ciebie kilka zauważyłem, choć nie przeszkadzały. Do tego pojawiło się sie pojęcie wykładni prawa i zastosowanie praktyczne.

Swój głos oddaje na Choinkę, ponieważ poruszyła powszechny problem z przechodzeniem w niewyznaczonym miejscu, co może skutkować śmiercią. Chociaż Kero też poruszył ciekawy temat jednak głos został oddany.
 
 
   Podziel się na:     
Scáthach 
Scáthach

Dołączyła: 11 Lut 2017
Posty: 17
Wysłany: 2017-07-12, 19:59   

Prace oceniamy do 18 lipca do godziny 23:59
 
 
   Podziel się na:     
Scáthach 
Scáthach

Dołączyła: 11 Lut 2017
Posty: 17
Wysłany: 2017-07-12, 20:07   

Mam jedno słowo komentarza: żal. Co do obojga.

Choinka: wiem jaki masz potencjał i jak dobrze potrafisz pisać. Tym bardziej nie rozumiem czemu Twoje posty są, jakie są. Tak jest łatwiej, wiem, ale nie sądzisz, że te walki to dobry sposób na spróbowanie czegoś nowego?
Mało wyraźna ta wykładnia, ale ok, niech Ci będzie.

Kero: czemu nie możesz dać komuś z nas swojego posta do sprawdzenia literówek? To nie jest zabronione, a poprawiłoby komfort czytania.
U Ciebie, dla odminy, wykładnia jest aż zbyt widoczna. Chciałeś być bardzo dokładny, spoko, ale to ma być opowiadanie, a nie wyciąg z podręcznika do prawa.
Nadal musisz popracować na ekspozycją (ci inni skrzywdzeni pracownicy, nic o nich nie wiemy), ale to i tak nic w porównaniu z propagandą, jaką nam wciskasz. Skomentuję tylko tak: żałosne. Krytyki wymaga jeszcze wiele rzeczy, ale nie chcę wyjść na chamską.

Podsumowując, mamy tu dwie skrajności, jeśli chodzi o interpretację tematu, sama nie wiem co lepsze. Nie wybieram nikogo.
 
 
   Podziel się na:     
Adam Nowak

Dołączył: 18 Lut 2017
Posty: 2
Wysłany: 2017-07-14, 13:06   

Jeden i drugi tekst porusza kwestie prawa, ale tylko jeden robi to w sposób pomysłowy; o kierowcy i gówniarzu z telefonem. Zadaniem piszącego (pisarza) powinno być zawsze przedstawienie tematu w taki sposób by czytelnik jak gdyby "przy okazji" dowiadywał się o rzeczach ważnych. KERO lubi dialogi (podobnie jak ja) ale w tych dialogach zatraciło się gdzieś sedno zadania bo nie zawsze da się sytuację opisać dialogiem. Jeśli miałbym punktowo ocenić Wasze zadanie to obstawiam wyzwanie jako remis...
 
   Podziel się na:     
Scáthach 
Scáthach

Dołączyła: 11 Lut 2017
Posty: 17
Wysłany: 2017-07-19, 17:34   

Wynikiem 1:0 wygrywa Choineczka. Gratulujemy wygranej a Keromatsu dziękujemy za udział.
 
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6